Zrozumieć MVP

Dlaczego prawie nikomu nie udaje się go stworzyć?

MVP to już prawie pełnoletni (powstał mniej więcej w 2001 roku), ale nadal bardzo gorący i niezwykle często nadużywany termin. Już samo rozszyfrowanie skrótu sprawia pewne problemy: minimum czy minimal, viable czy valuable, a może nie product tylko project? Ustalmy zatem na samym początku kwestię nazewnictwa: MVP to Minimum Viable Product.

Trochę enigmatyczne to brzmi, no nie? Po polsku jest jeszcze bardziej zagadkowo: Minimalny Wykonalny/Możliwy Produkt. Problemy z rozszyfrowaniem i zrozumieniem skrótu to dopiero początek. Jak się okaże dalej, jest tylko trudniej.

Czym nie jest MVP?

W sumie to prawie każdy projekt, który powstaje z zamiarem przejścia przez fazę MVP nie ma z tym nic wspólnego. Większość z nas (piszę jako przedstawiciel branży IT) widzi MVP jako produkt lub usługę, która zawiera pewien zakres funkcjonalności niezbędnych klientowi.

Co zatem robimy? Tworzymy kompletną listę wymagań dla projektu, na jej podstawie zwykle powstaje specyfikacja. Aaaa jest dobrze. Organizujemy spotkanie i zastanawiamy się: “co by tu wyciąć?, to nie, tego też nie, a tamto musi zostać bo przecież to core functionality… o czekaj może to! Tak to usuniemy… Może nie całkiem, tylko zrobimy to w prostszy sposób. Nooo w końcu. Brawo my!

Efekt jest taki, że nadal mamy 80% funkcjonalności, a szacowany i oczywiście pesymistyczny czas dostarczenia projektu to 3 miesiące… Po 6 miesiącach nadal jesteśmy w kaczej d…, końca nie widać, a cały zespół jest sfrustrowany i nikt poza CEO nie wierzy, że projekt uda się doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. Zewsząd dochodzą sygnały, że “bez tej funkcjonalności to nawet nie macie co startować”. Aha i jeszcze style są do poprawy. Style, jakie style? Pamiętacie pierwszą wersję facebooka?

first-facebook

Nasz projekt jest w proszku i wszyscy zastanawiamy się co poszło nie tak i gdzie popełniliśmy błąd.

Co to jest MVP?… Po co nam MVP?

Prawdopodobnie główną przyczyną tak wielu porażek jest to, że większość zespołów szuka odpowiedzi na niewłaściwe pytanie: Co to jest MVP i jaki powinien być jego zakres? Odpowiednie pytanie natomiast to: Po co nam MVP?

Głównym celem jest zbadanie rynku i uzyskanie potwierdzenia lub zaprzeczenia tezy, że nasz produkt lub projekt się spodoba i sprzeda. Tylko tyle! Jeśli tak to wszystkie chwyty dozwolone. Kto powiedział, że musi powstać piękna aplikacja z logowaniem połączonym z Facebookiem, galerią zdjęć i powiadomieniami w czasie rzeczywistym? Może po prostu zróbmy listę mailingową albo skonfigurujmy sklep na shopify. Po co angażować czas i energię w umiejscowienie co do piksela każdego elementu layoutu? Jeśli istnieje realne zapotrzebowanie na usługę lub produkt to klienci przełkną pewne niedoskonałości i dadzą nam potwierdzenie, że warto iść dalej. Jeśli natomiast usługa ssie to nawet najpiękniejszy layout i wspaniałe efekty wizualne nie zatrzymają ich u nas.

MVP to nie usługa i nie produkt. To uzyskana w najprostszy i najtańszy sposób odpowiedź na pytanie czy warto rozwijać nasz produkt lub usługę. To także badanie rynku i zbieranie feedbacku na wczesnym etapie realizacji projektu. Warto zatem poświęcić trochę czasu, wyjść z pudełka, opracować koncepcję i spróbować podejścia, które jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, ale może okazać się strzałem w dziesiątkę.

Genialne pomysły na MVP

Jest na Świecie grupa osób, które potrafią przenieść swoje myślenie na całkowicie inny poziom i zaproponować coś tak niedorzecznego, że wszyscy naokoło stukają się w głowę i twierdzą otwarcie, że “to nie może się udać”. A jednak!

“Jeśli nie jesteś zażenowany patrząc na pierwszą wersję swojej aplikacji to znaczy, że wystartowałeś zbyt późno” - Ried Hoffman, współzałożyciel LinkedIn

Zappos.com

Jak gość z aparatem fotograficznym zarobił 1,2mld dolarów w 10 lat?

W 1999 roku Nick Swinmurn wpadł na pomysł sprzedaży butów online. Zamiast jednak inwestować w rozbudowany sklep internetowy i wypełnić po brzegi magazyny najróżniejszymi parami butów, postanowił postąpić inaczej. Zaczął od odwiedzania lokalnych sklepów z butami, robienia zdjęć par butów z cenami i umieszczania ich w prostym sklepie internetowym. Jeśli pojawiał się klient, który chciał kupić buty, Nick szedł do sklepu, kupował buty i wysyłał je klientowi. Tracił tym samym kilka dolarów na każdej sprzedanej parze butów. Cóż za bezsensowny plan?

Nick jednak dokładnie wiedział co robi. Tracąc te kilka dolarów na każdej transakcji zyskiwał coś znacznie bardziej wartościowego: pewność, że jego biznes ma szansę, żeby odnieść sukces. I tak też się stało. Po niecałych 10 latach w 2009 roku Amazon odkupił sklep internetowy zappos.com za astronomiczną kwotę 1,2 miliarda dolarów. Tak dla porównania, za taką ilość pieniędzy można kupić 15000 samochodów, 2500 domów lub 500 prywatnych wysp.

Dropbox.com

Mamy QuickTime’a, zrobimy filmik, to na razie wystarczy!

Kolejny przykład genialnego i odważnego podejścia do tematu MVP. W moim mniemaniu trochę mniej out-of-the-box niż zappos, ale równie spektakularny.

W 2009 roku student MIT Drew Houston poirytowany ciągłym zapominaniem pendrive’a wpadł na pomysł scentralizowanego systemu przechowywania plików, który pozwalałby na dostęp do zasobów z dowolnego urządzenia. Zamiast jednak tworzyć skomplikowany system działający na wielu systemach operacyjnych, pełen zaawansowanych algorytmów postanowił… nagrać filmik, w którym zaprezentował działanie dropboxa w najbardziej jak to możliwe podstawowej wersji.

Dalszą część tej historii znamy już bardzo dobrze. Obecnie Dropbox jest jednym z najpopularniejszych, jeśli nie najpopularniejszym serwisem do synchronizacji plików pomiędzy wieloma urządzeniami, a firma Dropbox Inc. jest wyceniana na kilka miliardów dolarów.

Let’s MVP

Podsumowując, MVP, Minimum Viable Product to niekoniecznie musi być produkt. To może być dowolne narzędzie, które pozwoli nam uzyskać uzasadnienie biznesowe dla powstania produktu lub usługi. W naszym mniemaniu produkt oczywiście jest przełomowy, a o usługę klienci będą się zabijać. MVP jest po to, żeby sprawdzić czy reszta Świata myśli podobnie.