Wszystko jest względne: czas rzeczywisty, czas odczuwalny, temperatura, emocje, a także nasz stosunek do danej sytuacji. Nie dość, że każdy inaczej postrzega konkretne zdarzenie posługując się wykształconymi przez lata filtrami percepcyjnymi to na dodatek ta sama osoba widzi tę samą sytuację różnie w różnym czasie. Zwykle jest to przeszkodą: w komunikacji, w osiąganiu porozumienia, w relacjach międzyludzkich. Może jednak da się wykorzystać tę cechę na naszą korzyść?

Jakiś czas temu zacząłem się zastanawiać i analizować, jaki wpływ na bieżącą chwilę mają poważne problemy i sytuacje stresowe, które miały miejsce rok temu, dwa lata temu, czy jeszcze dawniej. Zgodnie z przypuszczeniami, okazało się, że większość z nich ma pomijalny lub nie ma żadnego wpływu na teraźniejszość! Hmmm, ciekawe bo przecież w momencie wystąpienia, problem powodował ogromny stres i niejednokrotnie wydawał się nie do przejścia. A teraz? Nie istnieje! Został zapomniany i nie wpływa nijak na bieg wydarzeń.

Może więc warto w sytuacji stresowej przenieść się w czasie i spróbować spojrzeć na nią z perspektywy roku? Jaki będzie efekt za rok? Pewnie mniejszy. A jaki za dwa? Jeszcze mniejszy. A za pięć? Przypuszczalnie za 5 lat nie będziesz pamiętał(a) sytuacji, która dzisiaj powoduje tak wielki stres czy zmartwienie. Nie sugeruję oczywiście podejścia w stylu: “nie robię z tym nic bo za rok to i tak nie będzie miało żadnego znaczenia”. Proponuję, żebyś podjął/podjęła działanie niezależnie od powagi i dramaturgii sytuacji z myślą, że za pewien czas negatywne skutki będą pomijalnie małe. Spróbuj wyobrazić sobie jak będzie wyglądała Twoja praca, związek, w którym jesteś, Twoje życie osobiste za rok. Skup się na tym co dobrego może się zdarzyć w przeciągu tego czasu, a nie na negatywnych konsekwencjach bieżącej sytuacji. Spróbuj pomyśleć optymistyczno-kreatywnie i dostrzec pozytywne aspekty tego z czym aktualnie się zmagasz i jak możesz wykorzystać zdobyte teraz doświadczenie, żeby za jakiś czas być lepszym i szczęśliwszym człowiekiem lub jak to mówią niektórzy spikerzy motywacyjni “lepszą wersją siebie”.

Do wniosków na temat podróżowania w czasie doszedłem osobiście podczas wielu minut spędzonych w korku w samochodzie. Nie wiem czy jakiś szacowny i szanowany doktor psychologii nie wymyślił tego wcześniej. Jak dotąd nie znalazłem żadnych źródeł na ten temat. Jeśli jednak nie jestem pierwszym, który zbudował sobie mentalny wehikuł czasu to bardzo przepraszam. Niemniej jednak cieszę się, że mogę przekazać moje spostrzeżenia dalej, gdyż wehikuł działa wyśmienicie!